Wysłany: Wto Mar 06, 2007 22:16 Temat postu: Do admina
W moim samochodzie przez ostatnie 10 lat wymieniłem może 3-4 żarówki, a chyba wiemy jaki jest ich koszt prawda?
Z instalacją nie mam najmniejszych problemów, albo inaczej, to japońskie auto więc w ogóle nie mam z nim problemów [/quote]
Ja przez ostatnie 3 lata wymieniłem jedną żarówkę za 0,99 zł auto niemieckie, a wymiana trwała 1 min.
Ale jak mam wymieniać w pandzie to chory jestem i
Hehe tak poza tematem to Bartel pociesz sie tym ze w tym momencie nie chorujesz sam Za tylne klosze pozwalnialbym pare osob odpowiedzialnych za ten pomysl NATYCHMIAST
Najprawdopodobniej od 16 kwietnia z włączonymi światłami mijania lub dziennymi trzeba będzie jeździć cały rok. Prezydent podpisał nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym wprowadzającą ten obowiązek.
Znowelizowana ustawa czeka obecnie na opublikowanie w Dzienniku Ustaw. Od chwili, kiedy się to stanie, musi minąć 14 dni, zanim jej przepisy zaczną obowiązywać. Z nieoficjalnych informacji wynika, że publikacja może nastąpić w najbliższy poniedziałek, 2 kwietnia. Gdyby tak się stało, na światłach przez cały rok, niezależnie od pory dnia, trzeba będzie zacząć jeździć 16 kwietnia.
No to juz wiemy od kiedy.
Od 17 kwietnia br. obowiązywać będzie jazda na światłach mijania przez cały rok, zgodnie z ustawą z dnia 7 marca 2007 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U.57.381). W okresie od świtu do zmierzchu, w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, kierujący pojazdem, zamiast świateł mijania, będzie mógł używać świateł do jazdy dziennej.
No to juz wiemy od kiedy.
Od 17 kwietnia br. obowiązywać będzie jazda na światłach mijania przez cały rok, zgodnie z ustawą z dnia 7 marca 2007 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U.57.381). W okresie od świtu do zmierzchu, w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, kierujący pojazdem, zamiast świateł mijania, będzie mógł używać świateł do jazdy dziennej.
jak najbardziej za. zawsze jeżdżę na światełkach, tak samo włączyłem je jak zadawałem prawko na kategorie C (po mieście, w czasie kiedy nie obowiązywały jeszcze światła). A egzaminator podsumował:"po co panu te światła?? czyżby z pana wzrokiem było coś nie tak?", ale czy to chodzi o mój wzrok, czy o wzrok innych użytkowników drogi?. Świateł nie wyłączyłem a egzamin zdałem.
kierujący pojazdem, zamiast świateł mijania, będzie mógł używać świateł do jazdy dziennej.
Wyciąg z :ZAŁĄCZNIK Nr 6
WARUNKI SZCZEGÓŁOWE DOTYCZĄCE ŚWIATEŁ ZEWNĘTRZNYCH
POJAZDU SAMOCHODOWEGO I PRZYCZEPY
18 Światło jazdy dziennej 2 - - - biała z przodu jak lp. 1 nie dalej niż 400 mm od bocznego obrysu pojazdu; wzajemna odległość nie może być mniejsza niż 600 mm7) 250÷1.500 - - - połączenie elektryczne powinno być takie, aby nie można było ich włączyć, jeśli nie są jednocześnie włączone tylne światła pozycyjne. Powinny się automatycznie wyłączać, jeżeli włącza się światło mijania lub drogowe, z wyjątkiem krótkotrwałego włączania światła mijania lub drogowego jako ostrzegawczego sygnału świetlnego - -
I znów 100 lat za murzynami (nie ubliżając murzynom). _________________ Pozdrawiam
Spokojny instruktor z Zagłębia
Niezwykły pomysł łódzkiego kierowcy - Jazda na światłach bez świateł!
20.04.2007
Jerzy Budziński z Łodzi wyliczył, że całoroczna jazda na światłach będzie go kosztowała dodatkowo 390 zł (koszt wymiany żarówek i zwiększone zużycie paliwa). Żeby zaoszczędzić, wpadł na niezwykły i - co tu kryć - kontrowersyjny pomysł. Postanowił mianowicie zainstalować sobie... atrapy świateł. W tym celu sfotografował zapalone reflektory i tylne lampy, wykonał odpowiednio duże odbitki i za pomocą taśmy oraz silikonu nakleił je na reflektory i tylne światła w swoim aucie.
Pomysł ten, jak mówi wynalazca, to protest przeciw nowym przepisom, nakazującym jazdę na światłach przez cały rok, co - jego zdaniem - powoduje niepotrzebne wydatki. Pan Jerzy uważa bowiem, że to brawura, nadmierna szybkość, alkohol i kiepskie drogi są przyczynami wypadków, a nie jazda bez świateł w dzień. Nie polecamy jednak powielania "wynalazku" łodzianina. Co prawda papierowe światła wyglądają jak prawdziwe, ale jeśli korzystającego z nich kierowcę zatrzyma drogówka - będzie miał kłopoty.
Pan Jerzy prezentuje sfotografowane światła mijania
Janusz Kubik - Express Ilustrowany _________________ Pozdrawiam
Spokojny instruktor z Zagłębia
Popieram zdanie Włodka - po co stwarzać przepisy które za chwile trzeba będzie znowelizować.
Po cóż światła do jazdy dziennej łączyć z postojowymi z tyłu które w piękny słoneczny dzień tylko stwarzają zagrożenie najechania na tył naszego pojazdu ??
Niestety używanie świateł mijania też zwiększa to zagrożenie - więc jak widać lepsza widoczność pojazdu w dzień jest okupiona niestety sporą wadą a urazy kręgosłupa przy wypadkach przez najechanie na tył pojazdu jednymi z najbardziej dotkliwych i kosztownych do leczenia urazów odniesionych w wypadkach samochodowych.
DLATEGO DYREKTYWY UNIJNE MÓWIĄ O ŚWIATŁACH DO JAZDY DZIENNEJ.... wszędzie. I w odniesieniu do nich są liczone koszty eksploatacji, zwiększonej emisji zanieczyszczeń oraz zmniejszenie liczby wypadków.
Niestety światła mijania powodują pobór prądu 5 do 10 RAZY !!! większy.
Dodatkowo jeśli podaje sie argumenty o zmniejszeniu liczby wypadków to prosze aby miały one jakieś uzasadnienie. Tymczasem główną przyczyną wypadków jest - nadmierna prędkość, jazda po spożyciu alkoholu oraz wymuszenie pierwszeństwa. Niestety na żadne z nich światła nie pomogą - więc pisząc o świeceniu światełka i ratowaniu ludzkiego życia może warto sie zastanowić nad delikatnym zredukowaniem prędkości, większym skupieniem na drodze i otoczeniu lub nawet jakimś kursem doskonalenia jazdy. To też może uratować życie , przede wszystkim stosowanie sie do zdrowego rozsądku.
W żadnym z krajów w których obowiązek jazdy na światłach został wprowadzony liczba wypadków nie spadła nawet o 1% - u nas systematycznie spada liczba ofiar i wypadków w związku z drożejącym paliwem (samochodów używa się mniej) i modernizacją parku maszynowego (oraz jako taką modernizacją dróg) + większą ilością zatorów drogowych które są bezpieczne bo przy kilku-kilkunastu kmh trudno spowodować wypadek. Jeszcze kilka lat temu było to 6,5 tysiąca ofiar dziś około 5 tysiecy rocznie (niestety mowa o ofiarach śmiertelnych)....
Prosze wiec swoje argumenty podpierać czymś realnym.
Jest też jeszcze jeden negatywny czynnik jazdy na światłach w dzień. Niektórzy twierdzą, że one nie oślepiają. Cóż ... ruszanie, źle ustawione światła... w każdym razie każde przyciągają wzrok i nocą (a teraz także w dzień !) aby nie patrzeć prosto w reflektory kierowcy skupiają wzrok na prawym dolnym rogu szyby , czyli patrzą w krawężnik przed sobą zamiast na droge. Szczególnie małą uwagą otacza się wtedy lewą strone drogi i okolic (przejścia dla pieszych, boczne uliczki) - a to już bardzo niebezpieczne. Ogólnie to jest bardzo poważny minus tego przepisy - dlatego jestem właściwie zwolennikiem wyłącznie świateł do jazdy dziennej o małej mocy i małym zagrożeniu oślepianiem. To jest chyba najważniejszy argument przeciwko zasadności tego przepisu.
Koszty jazdy na światłach to nie tylko żarówka ... jest jeszcze reflektor i zużywający sie odbłyśnik, obciążenia termiczne reflektora (nocą jest chłodniej niż w 30 stopniowym upale) - gdyż tylko 4% energii żarówki jest przemieniane w światło - reszta to emisja ciepła ........ powodują że odbłyśnik zużywa sie znacznie szybciej. Efekt ? Po 2 latach reflektory świecą z najwyżej 40% sprawnością i w nocy niewiele widzisz = duże ryzyko wypadku. Koszt wymiany reflektorów raz na 2 lata to juz nie 9-20 zł rocznie.
Akumulator w nowym aucie przy dużej liczbie odbiorników prądu wytrzymuje 2-3 lata (np. z własnego Vw Passat 98 r.) natomiast stara generacja (Vw Transporter 92 - 7 lat spokojnie). Zresztą to zależy od modelu i specyfiki. Tu nie chodzi o to, że włączenie uratuje komuś życie a nie włączenie natychmiast kogoś zabije bo wiele lat jeździliśmy sobie w lato bez świateł i było dobrze. Problemy zaczeły sie gdy część kierowców zaczęła włączać światła a część jeździła bez nich.
Równie dobrze włączony klakson przez cały czas ruchu pojazdu może uratować komuś życie ... więc wprowadźmy taki przepis. Faktem jest też, że motocyklista zobowiązany już sporo wcześniej do jazdy na światłach będzie teraz mniej odróżniany .. rowerzysta, furmanka nadjeżdżające z przeciwka przy wyprzedzaniu pod słońce bedą tak samo widoczne jak kiedyś (bo świateł nie posiadają) ale Ty wyprzedzając musisz mieć DOSTATECZNĄ widoczność a nie czekać na pojawienie sie świateł z przeciwka - bo w.w pojazd też ma pełne prawo sie tam znaleźć. Podobnie ma sie rzecz z pieszym gdy nie ma pobocza i musi iść drogą. Nie życze nikomu wypadku w takiej sytuacji.
Generalnie jest dokładnie tak - gdy obcokrajowiec wjedzie do naszego kraju na światłach dziennych musi załączyć światła mijania aby świeciły również światła pozycyjne tylne oraz zwiększa ryzyko najechania na tył swojego pojazdu !! Po co ? Niewiadomo. W końcu w UE powinno być takie samo prawo.
Ale długi tekst wyszedł ... a pozatym ja na światłach mijania od świtu do zmierzchu jeździć moim drugim samochodem nie musze i nie będe (chyba że warunki opadów, mgły) , bo reflektory do mojego auta drogie, trudnodostępne i trzeba wymieniać w całości (sealed beam) - dodatkowo są symetryczne więc po co ludzi oślepiać w dzień Zresztą wszystko zgodnie z prawem bo rok produkcji 1968.
Ciekawa sprawa nigdzie nie słyszałem i nie znalazłem na ten temat a dzis mi policjant powiedział ze niema cos takiego jak swiatła dzienne i ze sa to zmiany swieze ze tylko swiatła mijania maja byc właczone i mam zlikwidowac te dzienne swiatła
Wysłany: Wto Kwi 22, 2008 18:40 Temat postu: Pierwszy bilans nakazu jazdy na światłach
Pierwszy bilans nakazu jazdy na światłach
Na używanie świateł w dzień wydaliśmy kilka miliardów. Liczba wypadków nie spadła, a przez rok do atmosfery trafiło niepotrzebnie pół miliona ton dwutlenku węgla – czytamy w “Życiu Warszawy”.
Od 1 stycznia tego roku w Austrii zlikwidowano obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień. W Europie więcej jest już państw, które nie żądają włączania świateł.
Tymczasem po roku jazdy w dzień na światłach w Polsce wiadomo już, że zarobili na tym dostawcy żarówek, którym sprzedaż wzrosła o ponad 60 proc., oraz budżet państwa, bo o 0,5 procent wzrosło zużycie paliwa przez 15 mln krajowych i 72 mln jadących tranzytem aut.
Kosztowało to kierowców 2,1 mld zł.
Organizatorzy koalicji na rzecz jazdy z włączonymi światłami twierdzą, że nie mają jeszcze danych potwierdzających słuszność tego rozwiązania. Także według Ministerstwa Infrastruktury, rok to za mało, aby oceniać skuteczność przepisu.
Przyznaje jednak ono, że mimo obowiązku używania świateł w 2007 r. wydarzyło się więcej wypadków niż w roku 2006, w tym więcej zderzeń czołowych pojazdów.
– Ze statystyk wypadków drogowych, które wydarzyły się w ciągu dnia w miesiącach maj – sierpień 2007 i 2006r., wynika, że nie ma zmian na lepsze.
Wniosek jest prosty: jazda na światłach nie przyniosła oczekiwanego zmniejszenia liczby wypadków.
Trzeba natomiast się zastanowić nad kosztami tego rozwiązania – twierdzi Sławomir Gołębiowski, ekspert Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego.
Podkreśla, że z nietrafionego rozwiązania wycofuje się powoli Komisja Europejska, która pod koniec 2007 r. uznała, że nie będzie zachęcać do wprowadzania tego obowiązku.
Link do źródła:
“Życie Warszawy” – Adam Maciejewski: “Kosztowny nakaz jazdy na światłach”
Obowiązkowa jazda na światłach przez całą dobę nie zmniejszyła liczby wypadków w kraju – twierdzą policjanci.
– A ich zapalanie zanieczyszcza atmosferę – dodają ekolodzy.
– Warszawa jest jednak ewenementem, w całym kraju liczba wypadków i kolizji zwiększyła się – mówi Marcin Szyndler ze stołecznej policji.
Choć nikt nie badał, jaki wpływ na bezpieczeństwo mają zapalone przez całą dobę światła, policjanci nie ukrywają:
– Bardziej niż na światła wskazywałbym na skuteczne działania drogówki i wprowadzenie fotoradarów - mówi Szyndler.
- Światła mogą mieć znaczenie tylko poza miastem. Tam pędzący samochód może niebezpiecznie wtopić się w otoczenie – utrzymuje Jan Makarewicz z Automobilklubu Polski.
– Warszawa jest dość dobrze oświetlona. Nawet auto jadące w nocy bez świateł będzie widoczne.
– Jazda po mieście w dzień ze światłami to kompletna bzdura, nie ma wpływu na bezpieczeństwo – dodaje biegły sądowy Sławomir Gołębiowski.
– Na dodatek auto na światłach pali o ponad 1,5 proc. więcej, przyczyniając się do zanieczyszczenia środowiska. To większe spalanie kosztuje polskich kierowców dodatkowo 650 mln zł rocznie na paliwo – szacuje. Z wyliczeń tygodnika “Auto Świat” wynika, że efektem tego może być emisja setek tysięcy ton dwutlenku węgla.
– Większy wpływa na poprawę bezpieczeństwa miałoby ostre ściganie kierowców, którzy przekraczają prędkość – mówi Wojciech Szymalski, ekolog ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze – czytamy w “Życiu Warszawy”.
W styczniu tego roku z obowiązku używania świateł przez całą dobę wycofała się Austria. Tamtejsi ekonomiści obliczyli, że liczba wypadków nie spadła, za to o 250 tys. ton wzrosła emisja szkodliwych gazów.
We Włoszech światła mają być używane w terenie niezabudowanym, a w Portugalii na autostradach. – Na razie nie pracujemy nad wycofaniem się z tego przepisu, ale warto o tym dyskutować – mówi Michał Czeszejko-Sochacki z Komendy Głównej Policji.
Link do źródła:
“Życie Warszawy” – Konrad Majszak, Marek Kozuba: “Wyłączone światła nie ograniczyły liczby kolizji” _________________ Pozdrawiam
Spokojny instruktor z Zagłębia
Rozmowa z Andrzejem Markowskim, psychologiem transportu
Mija rok od wprowadzenia obowiązku jazdy na światłach mijania przez cały rok.
Zwolennicy wprowadzenia tego przepisu, opierając się na europejskich analizach, zapowiadali, że liczba wypadków zmniejszy się nawet o 15 proc.
A wszystko przy zużyciu paliwa większym tylko o 0,5 - 1,5 proc. Okazało się jednak, że w naszym województwie (tendencje krajowe są podobne) liczba wypadków wzrosła przez rok o prawie 200, poszkodowanych było o 225 więcej niż rok wcześniej. Jedynie liczna zabitych zmniejszyła się o siedem osób.
Dziennikarz “Gazety Wyborczej Szczecin” rozmawia z Andrzejem Markowskim – wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Psychologów Transportu.
Mariusz Rabenda (“Gazeta Wyborcza Szczecin”): Dlaczego oczekiwania się nie spełniły?
Andrzej Markowski (wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu): Na dane o wypadkach składa się dużo więcej zmiennych niż to, czy jeździmy na światłach, czy nie.
Nie ulega wątpliwości, że pojazd oświetlony jest szybciej zauważalny. Jesteśmy tak biologicznie ukształtowani, że coś, co wysyła światło, traktujemy jak potencjalne niebezpieczeństwo.
Patrząc na historię rozwoju można powiedzieć, że kto ignorował rzeczy wysyłające światło, ten spłonął. Jadący z włączonymi światłami samochód też wzmaga naszą czujność.
Mariusz Rabenda: Skoro to działa, to dlaczego wypadków i ofiar jest więcej?
Andrzej Markowski: Przybyło pojazdów [tylko w Szczecinie liczba zarejestrowanych aut w ub.r. wzrosła o 10 tys. - przyp. red.].
Coraz więcej młodych siada za kierownicą, a człowiek w wieku poniżej 25 lat jeszcze nie jest w pełni rozwinięty, by oceniać niebezpieczeństwo.
Tymczasem klientami szkół nauki jazdy są głównie młode osoby. A u nas większy nacisk w szkoleniu kładzie się na to, jak wyjść z poślizgu, zamiast na to, jak w niego nie wejść.
Zapominamy, że na bezpieczeństwo drogowe większy wpływ ma mózg, niż umiejętności manualne.
Mariusz Rabenda: Może - wierząc, że jesteśmy bezpieczniejsi - bardziej szarżujemy na drogach?
Andrzej Markowski: Oczywiście, taki mechanizm istnieje. Wprowadzenie obowiązku zapinania pasów i jazdy na światłach, w połączeniu z tym, że jeździmy nowoczesnymi autami, może spowodować nadmierne poczucie bezpieczeństwa.
"Jestem tak zabezpieczony, że mogę jechać szybciej" - myślimy. To sprawia, że liczba wypadków, zamiast spadać, rośnie.
Mariusz Rabenda: Wprowadzono nas w błąd mówiąc rok temu, że liczba wypadków spadnie?
Andrzej Markowski: Kampanie promocyjne mają to do siebie, że zyskują na nich głównie ich producenci. Nie wolno było zakładać, że wypadki się skończą, gdy zaczniemy jeździć na światłach.
Ale to pewne, że z punktu widzenia kierowcy jesteśmy po zmianach bezpieczniejsi. Bo szybciej zostaniemy zauważeni.
Link do źródła:
Stowarzyszenie Psychologów Transportu w Polsce
“Gazeta Wyborcza Szczecin” – Mariusz Rabenda: “Jeździmy na światłach, a wypadków więcej” _________________ Pozdrawiam
Spokojny instruktor z Zagłębia
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3
Strona 3 z 3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach